nauboczu

Moja strona o …winnicy Sikornica na leśnej polanie i innych roślinach


Dodaj komentarz

Sierpniowe upały

DSCF5536

Po roku przerwy w pisaniu chyba najlepiej powrócić w taki to upalny dzień. 🙂

Nie wiem tylko, czy aby nie był to jeden z ostatnich tak ciepłych dni tego lata, bo przyszło zdecydowane załamanie pogody. Zimno, deszczowo i z rzadka tylko pokazuje się słońce.

Jednak do rzeczy. Co działo się w winnicy przez prawie rok?

Prawie to co zawsze. Jesień, po niej zima i tu niespodzianka. Bo zima okazała się dość mroźna, choć jeśli wierzyć moim termometrom to najniższą temperaturą było minus 25 stopni Celsjusza. Jeszcze jesienią stwierdziłam, że zaryzykuję i nie będę okrywać vinifer. Śniegowa kołderka była dla nich w sam raz. Niestety, trochę natomiast ucierpiały odmiany ukraińskie, które jak się okazało mają zbyt  wysoko zadeklarowaną mrozoodporność.

Po dość dziwnych wiosennych ekscesach przyszły w maju niestety dość konkretne przymrozki. I to był pierwszy cios w moje winorośle. W tym czasie miały już niestety  dość znacznie rozwinięte pąki, niektóre główne wraz z zapasowymi. Straty były duże. Jednak winorośle to niesłychanie żywotne rośliny, więc się jakoś pozbierały i wegetacja ruszyła z kopyta. Drugi cios zadało w pierwszych dniach maja gradobicie. Grad wcale nie był wielkich rozmiarów, ale siła z jaką spadał z nieba była niesamowita. Straty znów były znaczne. Trzeci cios przyszedł w najmniej spodziewanym momencie, kiedy pędy zaczęły już pięknie rosnąć i pojawiły się kwiaty. Przyszło nocą stadko saren i obgryzło jakieś 60% kwiatów w całej winnicy. To mnie dobiło. Zniechęciło totalnie do wszystkiego. Zaczęłam prawie co noc palić ogniska, aby tylko odstraszyć paskudne sarny.

Wreszcie przyszło lato, a wraz z nim niestety mączniak rzekomy. Najbardziej na niego wrażliwy okazuje się w mojej winnicy jest Regent, vinifery w mniejszym stopniu i oberwał też trochę od grzyba Hibernal. W tym roku postanowiłam wykonywać jak najbardziej ekologiczne opryski. Jest z tym trochę zachodu, ponieważ są to opryski kontaktowe, trzeba je wykonywać bardzo często, ale stwierdziłam, że jeśli mam na stare lata pryskać chemią i narażać swoje zdrowie, to lepiej wziąć wykopać wszystko i owce kupić, żeby trawę skubały.

O opryskach ekologicznych popełnię 🙂 w najbliższym czasie oddzielny wpis.

 

Reklamy


Dodaj komentarz

Lipiec

Dzisiejszy pierwszy dzień lipca przywitał nas dopołudniowym upałem i popołudniową burzą w okolicy. Spadło trochę deszczu, niewiele, ale zrobiło się bardzo przyjemnie.

Po czerwcowych ulewach nie ma śladu. Fakt też, że bardzo dużo ich nie było, zupełnie wbrew zapowiedziom o deszczowym czerwcu. W dalszym ciągu nad moją głową 🙂  nie było burzy.

Powoli kończę wreszcie ogarnianie winorośli. Czyli, przycinanie, podwiązywanie, znów przycinanie i znów podwiązywanie, motyczkowanie, znowu przycinanie itd. Czerwiec i lipiec to czas niesamowitego wzrostu winorośli. Nie wyobrażam sobie nawet co dzieje się na bardziej urodzajnych glebach, skoro na moich piasko- kamieniach rosną jak szalone.

Niestety również i konieczne stały się opryski przeciw mączniakowi rzekomemu. Pokazał się z końcem czerwca na Regencie. Wystarczyło parę dni mego gapiostwa i dwa krzewy zaatakował niesamowicie. Skutkiem tego konieczne jest opryskanie całej winnicy.  Ponieważ niektóre winorośle po raz kolejny kwalifikują się do przycięcia i podwiązania, troszkę się opóźniam z opryskaniem całości, ale jutro powinnam już skończyć. Uff, teraz mniej więcej tydzień luzu, potem kontrola i chyba kolejny oprysk. To i tak dobrze, bo najpewniej skończy się tylko na tych dwóch opryskach.

Pierwsza faza mączniaka rzekomego winorośli- tłuste, żółtawe plamy na wierzchniej stronie liścia.

DSCF3626

DSCF3634

Jeśli w momencie pokazania się tych plam nie zostanie wykonany oprysk, od strony spodniej liścia dochodzi do rozwoju grzybni- powstaje biały nalot, druga faza. Wystarczą dwie doby od pokazania się tłustych plam do rozwoju grzybni. Ja przegapiłam sprawę i nie sprawdzałam krzewów przez trzy dni.

DSCF3627

DSCF3635

Zdjęcia robiłam tuż po oprysku, widać na liściach krople cieczy opryskującej. W efekcie na drugi dzień usunęłam najbardziej zainfekowane liście.


1 komentarz

Ulewa

DSCF3450

DSCF3453

DSCF3455

Absolutnie nie przyszła niespodziewanie. Wręcz przeciwnie zanosiło się na nią od kilku dni. Dziś szczególnie. Już wczesnym przedpołudniem słychać było z bardzo daleka, na południu, może nawet i Słowacji wyładowania burzowe.

Przyszła z południa i południowego wschodu. Ciekawe, ale na szczęście nad nami nie było piorunów, grzmotów, szaleństw, tylko w okolicy. Najstarsi ludzie 😉 mówią, że… jeśli pierwsza burza wiosenna ominie ten rejon to potem wszystkie je omijają. Jak na razie sprawdza się. Burza była niejedna, ale wszystkie w pobliżu, jak do tej pory żadna nad głową. Uff, nie koniecznie się boję, ale… 🙂

Winnica podlana została solidnie, nie było szczęściem gradu, więc myślę, że zniszczeń nie ma.

 


1 komentarz

Majowe upały

DSCF3401

Zimna Zośka przyniosła wprawdzie ochłodzenie, ale po niej zaczęło się wreszcie ocieplać. U mnie na południu Polski już od ponad tygodnia są jak na maj bardzo wysokie temperatury. Można śmiało powiedzieć, że jest upalnie. Dzisiejszy ranek jest szczególnie przyjemny, nie ma wiatru, słońce delikatnie od czasu do czasu przysłonięte jakąś chmurką, ciepło, ptaszki śpiewają, wszystko pachnie, zieleń dookoła wszędzie.

Przymrozki majowe ominęły moją winnicę. Jednak moją radość z owego faktu przysłoniły niestety zniszczenia w winnicy przez… głównie moje perliczki. Na początku maja kiedy winorośle już zdecydowanie zaczęły budzić się do życia przyszli do nas w odwiedziny znajomi, którzy chcieli obejrzeć winnicę. Gdyby nie to zdarzenie pewnie jeszcze dłużej trwał by proceder niszczenia pąków i latorośli.

Kiedy poszliśmy oglądać krzewy, nagle moim oczom ukazał się obraz dokonanego zniszczenia. Około 100 krzaczków, albo i więcej miało wyskubane główne pąki, a  niektóre i zapasowe, latorośle, które pięknie ruszyły ucięte, dosłownie ucięte wierzchołki. No załamka na całego. Po kilkudniowym śledztwie okazało się, że to nasze perliczki. Dostały więc areszt kurnikowy. Po paru dniach wypuściłam towarzystwo i obserwowałam co będą robić. No i niestety po obejściu terenu skierowały się do winnicy. Ja za nimi i widzę, że kogucik dziobkiem robi 🙂 ciach i już latorośl skrócona. Decyzja zapadła, z przykrością, bo tak w ogóle to bardzo sympatyczne są te stworzenia, oddaliśmy perliczki sąsiadowi.

Kogucik- główny sprawca.

DSCF1125

Piaskowa kąpielDSCF2920

Zmasakrowane krzaczki winorośli 😦

DSCF3246 DSCF3245 DSCF3243 DSCF3238